Ja,
mistrzyni odkładania wszystkiego na później, uroczyście postanawiam, nie
odkładać na później nic.
“Twenty years from now you will be more disappointed by the things that you didn't do than by the ones you did do. So throw off the bowlines. Sail away from the safe harbor. Catch the trade winds in your sails. Explore. Dream. Discover.” Mark Twain
sobota, 29 czerwca 2013
piątek, 21 czerwca 2013
Plany, plany, plany
Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli, w ciągu najbliższych
30 dni uda mi się zrealizować co najmniej 4 punkty z mojej listy:
- Cztero-, a w zasadzie pięciodniowy Open'er
- Maraton Zumby na plaży- Mielno.
- Parasailing.
- Koncert- back to impreza studencka, czyli Rihanna w Gdyni:)
Będzie się działoJ
A już dzisiaj nowe wyzwania, nowa praca, nowi ludzie, wszystko All
New:)
wtorek, 18 czerwca 2013
Depresja bezrobotnego
I tak, z pełną tego faktu
świadomością, przyznaję się, że już po tygodniu bez pracy dopadła mnie depresja
bezrobotnego…
Robię nic, czyli wstaję późno,
jem niewskazane pokarmy (chipsy, batony, lody), pół dnia spędzam przed komputerem
przeglądając oferty pracy, po czym kończę oglądając seriale, ślęcząc nad
facebookiem (totalnie bezcelowo). Jakby na to nie spojrzeć brakuje mi tylko
piwka i widzę klasyczny obrazek zmęczonego życiem bezrobotnego.
Ten tydzień zaowocował też
kilkoma przemyśleniami: boję się być sobą, jestem wycofana, niepewna siebie,
niepewna tego czego chcę. Jak mogłam do tego dopuścić??? Przecież nigdy taka
nie byłam. Tak nie może być!!! Muszę przestać się bać.
Koniec z tym!!!! Ewa is back!!!!
środa, 12 czerwca 2013
Chaos...
Jeszcze nigdy w życiu nie czułam
takiego niezdecydowania…. Przedziwne uczucie. Nie wiem czego chcę, nie wiem czy zmierzam w
dobrym kierunku. Gdyby tak ktoś zdecydował za mnie…
Tak bardzo nastawiłam się, że przez
co najmniej najbliższe dwa tygodnie nie będę pracowała, że zaproszenie na rozmowę
kwalifikacyjną było dla mnie rozczarowujące. Telefon otrzymany w 4 godziny po
wysłaniu CV, powinien być przecież odebrany jako sukces. Czy ja kiedyś będę z siebie zadowolona???
I tylko chaos w mojej głowie… Pozostaje mi tylko wierzyć, że to znak dużych i dobrych zmian...
wtorek, 11 czerwca 2013
Praca, praca i po pracy...
Dziwne to uczucie czuć ulgę i poniekąd satysfakcję, podczas gdy wszyscy najbliżsi, boją się, że porażka jaką niewątpliwie jest utrata pracy, przyczyni się do wpadnięcia w depresję, alkoholizm, czyli innymi słowy- wszystko co kojarzy się z utratą pracy.
Mam nadzieję, że kryzys mnie nie dopadnie i nie będę musiała szukać pracy gdziekolwiek.
Wiem czego chcę, czas najwyższy to zdobyć!:)
Mam nadzieję, że kryzys mnie nie dopadnie i nie będę musiała szukać pracy gdziekolwiek.
Wiem czego chcę, czas najwyższy to zdobyć!:)
środa, 5 czerwca 2013
Failure make us stronger?
Pierwsze porażki....
Tak, tak, zaczynam od porażki. Nie udało mi się utrzymać w dietowym postanowieniu, nie udało mi się wstawać codziennie o 6 rano i nie udało mi się odzwyczaić od kawy. Mimo, że nie mamy jeszcze 16-go, już wiem, że moje nowe Ja będzie budowane na pierwszej porażce. Ale przecież co nas nie zniszczy to nas wzmocni, czyż nie tak?
Ale nie poddaję się. Tworzę zatem listę rzeczy do zrobienia w ciągu najbliższego miesiąca:
1.Porządki- ciuchy, dokumenty, komputer. Wyrzucam wszystko co nie jest mi potrzebne. Po egzaminie komputer oddaję w dobre ręce informatyka - wymiana obudowy, baterii, ogólne sprzątanie.
2. Detox- trzeba oczyścić organizm. Od dzisiaj ( z małą dyspensą na dzień wesela Wioli) nie jem słodyczy, fast foodów, pizzy, wysokokalorycznego pożywienia. Piję 2 litry wody dziennie, a aktywność fizyczną utrzymuję na wysokim poziomie:).
3. Internetowy odwyk- z internetu korzystam jedynie w sposób przemyślany. Koniec z bezmyślnym przeglądaniem stron internetowych i facebooka!
4. Koniec z odkładaniem na później!!! Zaczynając od mycia naczyń odrazu po skorzystaniu, poprzez prasowanie ciuchów możliwie jak najszybciej po zdjęciu z suszarki, a kończąc na nieodkładaniu na później rzeczy do zrobienia zawodowo.
5. Realizacja planów zawodowych- koniec z obijaniem się w pracy, tłumaczeniem, że coś jest kogoś winą, pracuję dla siebie, na siebie, dla własnej przyjemności!
6. Marudzenie mode off! Koniec z narzekaniem, bo przecież Życie jest piękne i tylko ja mogę je zmienić!
Chciałabym przełożyć postanowienie o moim wczesnym wstawaniu i kawowym odwyku na później, po egzaminie, ale kłóciłoby się to z postanowieniem o nieodkładaniu na później, zatem do listy dopisuję i to, chociaż priorytet tych zmian jest odrobinę niższy;)
wtorek, 4 czerwca 2013
Who run the world
I stało się, długo wyczekiwany koncert jest już tylko
wspomnieniem. Nie da się ukryć, że zdecydowanie, artystycznie, był to jeden z
lepszych koncertów w jakich miałam
przyjemność uczestniczyć. Jednak nie mogę powiedzieć, że będę wspominać go
jedynie pozytywnie.
O
nagłośnieniu na Orange Warsaw Festival słyszało się dużo. Dużo i źle. Niestety
koncert na stadionie nie poprawił jakości odbieranego i dźwięku i już na
koncercie Basemant Jaxx okazało się, że krążące opinie są niestety prawdą. Na
szczęście dźwiękowcy troszkę popracowali i już o 23.00 okazało się ,że jest
zdecydowanie lepiej. Nie rewelacyjnie ale na pewno było wyraźniej. Nie zmienia to
jednak faktu, że słów, które wypowiadała Beyonce trzeba się domyślać. W sumie
do dzisiaj nie wiem, czy powiedziała, że jeszcze przyjedzie, czy może że nie
pojawi się wcale.
Położenie sceny też pozostawia
wiele do życzenia. Dopiero, kiedy Beyonce usiadła na fortepianie mogłam
spokojnie ją widzieć. Wygląda na to, że wystarczyłoby ustawić scenę pół metra
wyżej i każdy widz, nawet stojący na płycie gdzieś na szarym końcu miałby okazję zobaczyć chociaż mały
poruszający się punkt ( w sumie dopiero w momencie kiedy pół koncertu stałam na
palcach zwróciłam uwagę , że może jednak jest jakiś sens przychodzenia na
koncert w 10 cm szpilkach).
Organizatorzy
Orange Warsaw Festival nie pomyśleli też o kontroli nad przepływem osób między
płytą a trybunami. Panował tam jeden wielki chaos. Osoby, które miały bilety wykupione na płytę mogły
swobodnie wejść na trybunę i z tamtego miejsca oglądać koncert, co z pewnością
było jawną niesprawiedliwością, bilety na trybunę były droższe, co więcej widz
siedzący obserwujący koncert właśnie z trybun powinien mieć większy komfort
oglądania.
Tyle o
koncercie.
Subskrybuj:
Komentarze
(
Atom
)