25 rok życia
To miał być ten magiczny
czas kiedy powinnam być szczęśliwie zakochana, planować swój ślub i rodzinę.
Życie zawodowe miało być już w tym wieku poukładane, zarabiane pieniądze miały mi pozwolić na realizowanie
swoich marzeń, podróżowanie, szeroko pojętą samodzielność mieszkaniową. Świat
miał leżeć u mych stóp.
Tak dosłownie wyobrażałam sobie
ten wiek będąc jeszcze nastolatką. Wiem,
wiem, trochę to infantylne, ale na swoją obronę mogę powiedzieć, że tak wyglądały moje marzenia. Marzenia rysowane kreską romantycznych książek, filmów i czasami zbyt dużą ilością
obejrzanych seriali.
A jaka jest rzeczywistość?
Mężczyzny brak, tak więc
perspektywa ślubu i dzieci w zasadzie jest mi odległa.
Zawodowo zaczynam
dopiero sobie radzić, ale myślę, że stabilizację i doświadczenie pozwalające mi
na pewne poczucie się w wykonywanym zawodzie osiągnę przy dobrych wiatrach
najwcześniej za 2-3 lata.
Mieszkanie? Wszyscy wiemy jak jest, na pomoc rodziców
nie mam co liczyć więc kupno własnych 4 kątów na pewno zostanie odłożone na
później.
Realizowanie marzeń? Podróżowanie? Dopiero teraz, po studiach, zaczynam naprawdę
żyć, planować dalekie wojaże. Wcześniej skupiałam się przecież na tym jak wiązać koniec
z końcem i nie zwariować studiując dziennie i jednocześnie pracując na cały etat w trybie zmianowym. I sumie wiem, że to wymówka, ale zawsze brakowało mi odwagi do podejmowania szalonych decyzji, wiedząc, że finansowo, mogę liczyć tylko na siebie. Pozostawałam więc w strefie własnego komfortu
I nie, to nie jest tak, że
narzekam. Bynajmniej. Doceniam to co do tej pory udało mi się osiągnąć. Ale
ciągle chcę przeć do przodu. Ulepszać, realizować siebie, osiągnąć to co sobie
kiedyś zaplanowałam.
Zatem najwyższy czas skupić się na teraźniejszości.
Niedługo, minie 26 lat mojego życia, więc trzeba troszkę podgonić. Niewiele uda mi się zmienić w ciągu 3 miesięcy. Ale coś zawsze.
Nawyki, to jest to od czego zacznę, ale o tym potem.
I tak refleksyjnie mi się
zrobiło, i tak trochę nostalgicznie. Czyżby łapała mnie w swoje sidła dojrzałość?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz